start     subskrypcja     konkursy     polecamy     pobierz     audiodeskrypcja     przetargi i oferty pracy    
       
mixcloud   youtube   twitter   facebook   english version   
WYDARZENIA  >  SZCZEGÓŁY
10.11.2017
Artykuł w Dzienniku Polskim - stanowisko dyrekcji i pracowników

Piórem Piotra Subika „Dziennik Polski", po raz kolejny prowadzi atak medialny na Muzeum Armii Krajowej. Przyszedł czas, aby publicznie odpowiedzieć na fake newsy i nierzetelne informacje publikowane przez gazetę, będącą częścią niemieckiego koncernu prasowego Polskapresse.

Tym razem na celowniku dziennikarza znalazła się przeprowadzona w ubiegłym roku konserwacja ponad 300 sztuk broni, która trwała od marca do września. Trzeba podkreślić, że zasadnicza część kolekcji przez 16 lat istnienia Muzeum do 2016 roku nie była poddawana żadnym profesjonalnym pracom konserwatorskim. Wróciła na ekspozycję w doskonałym stanie – zdezynfekowana, odrdzewiona, zabezpieczona przed korozją i zinwentaryzowana. W tym czasie modernizację przeszły również gabloty w których była prezentowana.

Proces konserwacji jest długotrwały i dzieli się na wiele etapów. Nieprawdziwa jest informacja, że z muzealnych dokumentów wynika, iż konserwacja rozpoczęła się dopiero we wrześniu. Oznacza to, że dziennikarz nie zapoznał się z muzealną dokumentacją, bo z tej wynika coś zgoła innego. We wstępnej fazie każda sztuka spośród ponad 300 egzemplarzy była poddawana oględzinom stanu zachowania przez kustosza i konserwatora. Od tego zależało jak zaawansowane prace będą potrzebne. Wyselekcjonowana grupa eksponatów w najgorszym stanie, wymagająca największej uwagi i najbardziej skomplikowanych zabiegów, była przedmiotem działań konserwatorskich w pierwszej kolejności. Te egzemplarze broni, po opracowaniu metodologii prac, trafiły do pracowni w czerwcu (co potwierdzają muzealne rewersy). Stąd pozorna intensyfikacja prac we wrześniu, kiedy do pracowni trafiała broń w najlepszym stanie.

Trudno sobie również wyobrazić sytuację, w której pracownicy Muzeum nie są zaangażowani w tak wielkie przedsięwzięcie, bo oznaczałoby to utratę kontroli nad tym procesem. To naturalne, że wyznaczona grupa pracowników w ramach swoich obowiązków, zaangażowana została w proste prace, nie wymagające specjalistycznej wiedzy i umiejętności. Pracownia Kons-Art opracowała zaś technikę konserwacji, podejmowała kluczowe decyzje i wzięła odpowiedzialność za całość operacji.

Dziennikarz przyjął optykę grupy anonimowych pracowników Muzeum. Nie weryfikował przy tym pozyskanych informacji. O nierzetelność zaś ociera się podanie informacji, że Muzeum „za opiekę konserwatorską płaci ryczałtem ok. 36 tys. złotych” bez dodania, że to stawka… roczna!  Kuriozalność sytuacji podkreśla fakt, że dziennikarz stanowczo pisze, że „muzealnicy przy konserwacji broni pracowali w warunkach urągającym zasadom BHP”, bo nie mieli możliwości otwarcia okna w klimatyzowanym budynku. Piotr Subik sam dodaje, że w Muzeum AK właśnie trwa kontrola Państwowej Inspekcji Pracy, co oznacza, że do chwili publikacji artykułu nie ma ŻADNEGO prawa na stawianie takiej tezy. W sytuacji w której nie został jeszcze sporządzony i podpisany protokół z kontroli, stawianie kategorycznej tezy, można oceniać jako próbę nieuprawnionego wpływania na organy kontrolne.

Zaskakującym jest również oczekiwanie dziennikarza, że opracowanie zestawienia liczby zwiedzających i wpływów z biletów w ujęciu miesięcznym z lat 2016-2017, zajmie zaledwie 5 i pół godziny. Tyle właśnie czasu dziennikarz wyznaczył Muzeum na odpowiedź, na łączną liczbę 8 pytań. Zgodnie z art. 13 ustawy z 6 września 2001 roku o dostępie do informacji publicznej, przysługujący, acz nieprzekraczalny czas odpowiedzi to 14 dni! 

Nie jest to pierwszy artykuł w którym „Dziennik Polski” szuka taniej sensacji.

W imieniu dyrekcji i pracowników
Piotr Koziarz

wstecz
PAŃSTWA KOMENTARZE
Czyżby"totalna opozycja" niezadowolonych pracowników znowu się uaktywniła!? I kto jest inspiratorem tych ataków? Żadne Muzeum w Krakowie nie jest tak atakowane i to przez pracowników. Wstyd i brak honoru-a praca w jedynym na świecie Muzeum AK zobowiązuje 2017-11-15 12:59:31
~ Weronika
Żądamy repolonizacji mediów! 2017-11-14 23:03:44
~ PiS & MAK
Kolejna odsłona walki muzealnych nierobów z kolejnym dyrektorem i tą częścią załogi, której na czymś zależy. Szkoda, że J.Mierzwa nie zdążył do końca ich wymieść: dziś ta placówka działałaby dużo prężniej. 2017-11-14 22:20:44
~ Filip
Kolejny atak na Muzeum AK stał się rutynowym zamierzeniem prowadzonym przez niemieckiego wydawcę na zdyskredytowanie tego muzeum w opinii czytelników. Dziwne są małoprecyzyjne ,,wycieki" ze strony zainstalowanych tam agentów. 2017-11-14 11:18:28
~ Sympatyk AK
Ponieważ nie przedstawiono mi, jak i wielu innym pracownikom treści oświadczania przed jego publikacją, nie zaliczam się do jego sygnatariuszy. Grzegorz Surdy- pracownik Muzeum 2017-11-13 19:56:16
~ Grzegorz
Czy to sprostowanie aby na pewno zostało zamieszczone w imieniu wszystkich pracowników MAK? Chyba nie!! Oj, ktoś tu podąża w dziwnymi ścieżkami ... 2017-11-13 11:18:03
~ Obserwujacy
Szanowi Państwo Ponieważ nie przedstawiono mi treści oświadczenia przed jego publikacją nie zaliczam się do jego sygnatariuszy Robert Springwald - pracownik Muzeum 2017-11-11 01:54:17
~ Robert
PROSZĘ DODAĆ SWÓJ KOMENTARZ
Treść komentarza
Twój podpis
Kod antyspamowy
 



              Muzeum Armii Krajowej im. Generała Emila Fieldorfa - Nila