start     subskrypcja     konkursy     polecamy     pobierz     audiodeskrypcja     przetargi i oferty pracy    
       
mixcloud   youtube   twitter   facebook   english version   
ARMIA KRAJOWA  >  BIOGRAMY  >  SZCZEGÓŁY
Borysewicz Jan (1913-1945)
Por./Kpt.
ps. "Krysia", "Mściciel", "Tato"

Jan Borysewicz, przyszły dowódca oddziału 314, 3 kompanii Batalionu Zaniemeńskiego, II batalionu 77 pp. AK i Zgrupowania Północnego, uhonorowany za działalność w tych jednostkach wnioskiem nr 1026 p.o. KO z dnia 28 października 1944 r. o nadanie Orderu Virtuti Militari, urodził się 12 września 1913 r. w Dworczanach koło Wasiliszek. Wyrastał w patriotycznej rodzinie włościańskiej, na gruncie nowogródzkim, z właściwą mu percepcja zagrożeń. Cień wschodniego imperium od setek lat padał na te ziemie. Jan jak pokolenia jego poprzedników wdrażał się do służby patriotycznej od najmłodszych lat. Kształtował swe umiejętności działając w ramach Związku Harcerstwa Polskiego, jak również doskonalił się pod komendą Franciszka Stankiewicza, który parafował jego odznakę strzelecką nr 203.

3 września 1934 r. ukończył w 76 pp. II stopień P.W., następnie Seminarium Nauczycielskie w Szczuczynie Nowogródzkim i dywizyjny kurs Szkoły Podchorążych w Zambrowie. Wstąpił do szkoły Podchorążych Piechoty w Ostrowii (Mazowieckiej) - Komorowie, po której ukończeniu uzyskał ze starszeństwem z dnia 1 października 1938 r. (poz. 176) stopień podporucznika i przydział do 41 płk piechoty - garnizon Suwałki gdzie powierzono mu pluton 2/I/41.

Kampanię wrześniową odbył dowodząc plutonem, a następnie kompanią w ramach 29 DP Armii "Prusy". Jesienią 1939 r. schronił się w Wilnie. W drugim kwartale 1940 r. podjął próbę przedostania się do Rumunii, został jednak aresztowany i osadzony: najpierw - w Baranowiczach, a następnie w Brześciu nad Bugiem. Podczas ewakuacji więzienia przez NKWD w czerwcu 1941 r. uciekł z transportu i już około połowy lipca. był pod rodzinnymi Wasiliszkami.

Dzięki pomocy kolegi z seminarium nauczycielskiego Jana Skorba "Puszczyka - wstępuje do organizacji i dla towarzyszy staje się "Krysią". Pseudonim ten w północnych gminach powiatu Lidzkiego - w niedługim czasie stanie się synonimem dowódcy partyzanckiego i jest nim po dziś dzień. W okresie drugiej okupacji sowieckiej gdy porucznik Jan Borysewicz podpisuje dokumenty słowem "Mściciel", poprzedni pseudonim utrzymuje się na zasadach nieformalnych. "Mściciel" i "Krysia" pozostają mniej więcej w takiej relacji jak "Prawdzic" i "Borsuk" w przypadku komendanta Okręgu Nowogródzkiego: pierwszy pseudonim rozkazodawczy, drugi konspiracyjny. "Krysia" obejmuje posadę leśniczego w leśniczówce Czaszcza, (leśnictwo Starodwory, nadleśnictwo Wasiliszki). Ma przydział zaledwie 5 sztuk amunicji, może się jednak legalnie poruszać po terenie. W październiku 1941 r. Jan Borysewicz zostaje mianowany dowódcą plutonu w kompani konspiracyjnej Wasiliszki "Pastwisko". Dowodził nią wspominany nauczyciel - komendant strzelca ppor. "Alinta" - Franciszek Stankiewicz.

ORGANIZATOR

Ppor. Bolesław Sztrom "Las" wspomina, że organizowanie placówek i siatki konspiracyjnej "Krysi" i późniejszemu jego podkomendnemu por. "Antoniemu": "Dość łatwo - przychodziło, bez zwracania uwagi niemieckich konfidentów z tytułu ich stanowisk, a zwłaszcza "Krzysia", który był tu urodzony." Jan Borysewicz bywał między innymi w domu zaangażowanej patriotycznie rodziny Skawińskich w Kulbaczynie. Był też związany z członkami grupy Stanisława Pietraszuna "Sylwestra". "Krysia" zabiegał o utworzenie własnego oddziału leśnego jeszcze na terenie kompanii "Pastwisko", a więc przed październikiem 1942 roku. W tym okresie na Nowogródczyźnie działała jedynie mała grupka podporządkowana por. "Puszczykowi" - "Puszkarowowi". Brat "Puszczyka" Witold relacjonuje: "[Krysia"] nieraz długo czekał na przyjęcie u [ppor. Kazimierza Krzywickiego] "Wiesława" (kmdt-a obw. "Łąka"). "Wiesław" nie żywił do niego sympatii. Dopiero komendant Okręgu Nowogródzkiego "Borsuk" zezwolił na zorganizowanie czynnej partyzantki i wyznaczył mu teren po zachodniej stronie Lidy". Zgodnie z relacją Aleksandry Niedzielko "Krysia" uzgodnił sprawę utworzenia oddziału z ppłk. "Borsukiem" w domu Komorowskich przy ulicy Grodzieńskiej w Szczuczynie. W związku z powyższym został jesienią 1942 r. odwołany do dyspozycji komendy Okręgu i przebywał na terenie Lidy u Zygmunta Lisieckiego, następnie zaś przez około 3 tygodni w Iwjach u Jana Jankiewicza "Wołgi". Zgodnie z relacją gospodarza stąd wyrusza organizować oddział.

"Krysia" uchodził za dowódcę wykazującego doskonałą znajomość terenu, niewykluczone, że w okresie od jesieni 1942 roku do czerwca 1943 dokonał rekonesansu swego przyszłego terenu operacyjnego. Józef Pawlukiewicz wspomina, że do pomocy przygotowującemu siatkę konspiracyjną w północno - zachodniej części powiatu Lidzkiego "Krysi" został oddelegowany komendant Ośrodka "Pastwisko", ppor. "Alinta". Jerzy Wroński "Janosik" szef BIP IV/77 pp. wspomina, że "Ragner" i "Krysia" byli doskonale dobranymi do powierzonych im stanowisk pod względem praktyk "rzemiosła partyzanckiego", natomiast Jan Erdman że: "jego odwaga, spryt, natychmiastowa decyzja, umiejętność zapamiętywania rzeźby terenu i mapy ważne w czasie nocnych pochodów wysunęły go na czoło dowódców średniego stopnia".

DOWÓDCA ODDZIAŁU NR nr 314

Epopeja partyzancka Jana Borysewicza rozpoczęła się z końcem czerwca 1943 roku. Artykuł kpr. "Łabędzia" [Michała Rzuchowskiego] ze stycznia 1945 roku podaje: "dnia 24 czerwca z placówki "Zawiei" wyruszyła grupa złożona z 5-ciu ludzi, która z czasem rozrosła się do 14-tu tworząc oddział Nr 314 przeznaczony do osłony ludzi przed bandami". Placówka "Zawiei" oznacza tu miejscowość Bieńkiewicze, data natomiast może być symboliczna, bo obchody rocznicy powstania batalionu obchodzono w dzień imienin komendanta.

Teren działania "Krysi", w pierwszym okresie wyznaczały dorzecza Kotry na zachodzie i Dzitwy na wschodzie, choć przechodząc linię kolejową Lida Wilno "Krysiacy" zapuszczali się często także w dorzecze Żyżmy. W conocnych marszach pełniąc służbę patrolową Jan Borysewicz przemierza dziesiątki, a w sumie - setki kilometrów, w ciężkim terenie przez błota i bagna. Hartuje oddział, a jednocześnie często przejmuje ciężar walki ogniowej na siebie, osłaniając go ze wzgórza podczas obławy pod Mytem czy prowadząc udany "pojedynek na pepesze" pod Pietrykanami 17 sierpnia 1943 r. Wielu partyzantów nie jest w stanie wytrzymać warunków. Co noc przemoczeni, wycieńczeni marszem odchodzą bądź muszą odejść ze względów zdrowotnych. Zastępują ich jednak inni. "Krysia" rozbraja pojedyńczych pracowników aparatu okupacyjnego, oczyszcza teren z broni znajdującej się poza strukturami podziemnymi i organizuje go. Meldunek "Nowiu" za czerwiec - lipiec 1943 z dnia 1 VIII 43 określa stan znajdujących się na żołdzie (aprowizacji) Okręgu oddziałów 311, 312 i 314 na 95 osób, a działania "Krysi" mianem szkolenia. Staje się on jednak kimś więcej dla swych podkomendnych niż tylko "nauczycielem"; staje się kimś w rodzaju Ojca i zyskuje w ten sposób nowy przydomek Tato". Henryk Opalko "Robert" wspomina, że pierwszą rzeczą, jaką zrobił Podporucznik po przyjęciu detaszowanych (odkomenderowanych) z oddziału "Ragnera" było oglądnięcie ich stóp i zapewnienie im kilkudniowej rekonwalescencji. Jan Borysewicz był postrzegany jako Ojciec, działał bowiem twardo, ale sprawiedliwie, równo rozdzielał ciężar aprowizacji wzrastającej liczby podległych mu jednostek partyzanckich, tępił wszelkie przejawy bandytyzmu i warcholstwa, na dużą skalę likwidował gorzelnie, a przede wszystkim nie marnował ludzi ale też był dowódcą skutecznym, który przywrócił miejscowej ludności jej poczucie podmiotowości i godności.

Oddział Jana Borysewicza noszący nr 314 działał pod kamuflażem sowieckim, miał charakter jednostki kadrowej, wielkość i strukturę plutonu. Wraz z przebudową tej struktury we wrześniu 1943 r w 3 kompanię Batalionu Zaniemeńską "Krysia" zakończył okres szkolenia i zrzucił sowiecki kamuflaż.

"KOMENDANT PÓŁNOCNYCH GMIN POWIATU LIDZKIEGO"

Jan Borysewicz wykazał pełną wartość bojową zorganizowanej przez siebie jednostki w bitwie pod Suchwalnią koło Berdówki około 18 września 1943 r. Powracający z rajdu do Puszczy Rudnickiej Batalion Zaniemeński natrafił na przeszkodę w postaci silnie obsadzonej przez okupanta trakcji kolejowej. "Krysia" na czele 3 kompanii uchwycił przyczółek po południowej stronie torów, skoncentrował na sobie ostrzał umożliwiając przeprawę taborom, następnie zaś uczestniczył w przełamaniu linii rozłożonego w zasadzce przeciwnika. Po Suchwalni zaczęto traktować 3 kompanię jako równie bitną jak starsze jednostki, "Ragner" zaś komplementował "Krysię" mówiąc, że mógłby z nim iść na Wilno. W uznaniu zdolności dowódczych i organizacyjnych w listopadzie 1943 r. powierzono por. Janowi Borysewiczowi formowanie II batalionu 77 pp. AK. Stany tej jednostki szybko wzrastały z kilkudziesięciu żołnierzy w listopadzie 1943 r. przez 140-tu w styczniu, do 288 z początkiem kwietnia 1944 r. Na wiosnę por. Janowi Borysewiczowi jako d-cy Zgrupowania Północnego podporządkowano także 218 żołnierzy V/77 pp AK. Od zimy 1943/44 właściwie nie należy mówić o jednostce taktycznej "Krysi", a raczej o oddziałach Jana Borysewicza. "Krysia" monitorował działania podległych sobie sił, rozkładał na nie zadania patrolowe i operacyjne, łączył na czas operacji partyzanckich jak również osobiście uczestniczył w wielu walkach swoich pododdziałów. Komendant Krysia stał się dla ludności tych terenów synonimem dowódcy partyzanckiego. Po dziś dzień jeśli ktoś nie wie, w jakim dokładnie oddziale byli jego krewni mówią, że pewnie byli u "Krysa". Oddziały Jana Borysewicza stoczyły ponad 100 walk, sam ich wykaz dotyczący jedynie II batalionu i jego sukcesorów zawiera 87 pozycji, a nie jest to lista pełna. Według zestawień za czerwiec 1944 oddziały te osiągnęły stan 1050 żołnierzy a mobilizacja wciąż trwała. Do najbardziej znanych akcji Krysiaków należą: spalenie koszar szaulisów w Koniawie 3 listopada 1943 r., rozbicie dwa dni później Ortskomendantury w Koleśnikach, rozbicie więzienia w Lidzie 18 stycznia 1944 r., zdobycie Horodna (30 stycznia), Radunia (20 maja), Ejszyszek, rozbicie za czasów II Okupacji Sowieckiej 6/7 grudnia 1944 r - tamtejszego aresztu, rozbicie granicy Rzeszy i Ostlandu wraz z VII/77 pp AK Jana Piwnika "Ponurego" (16 czerwca 1944 r.).

16 lipca 1944 r. Sowieci zdradziecko aresztowali komendę Okręgu Wileńskiego i rozpoczęli rozbrajanie regularnych oddziałów Okręgów: Wileńskiego i Nowogródzkiego. "Krysia" z częścią swych żołnierzy przebił się do matecznika w lidzkiem i 5 sierpnia mimo olbrzymiego ubytku kadr rozpoczął jako "Mściciel" odbudowę struktur konspiracyjnych Zgrupowania Północnego. Przemieszczał się z małą świetnie wyszkoloną i uzbrojona drużyną przyboczną rozbijając liczne zasadzki, odbijając aresztowanych i niszcząc macki komunistów. Z 20 na 21 stycznia 1945 pod Kowalkami poległ w nierównej walce z zasadzką grupy operacyjnej 105 pułku pogranicznego NKWD. 22 stycznia komisja lekarska w składzie: lekarz ambulatorium m. Raduń - G. Zienkowicz, lekarze odpowiednich jednostek wojskowych - 29 130 "B" i 95 "K" orzekła, że przyczyną śmierci było uszkodzenie arterii podobojczykowych i grubych żył szyjnych. Kula trafiła komendanta od tyłu na wysokości VII żebra - prawdopodobnie podczas "skoku". Rana wylotowa o wymiarach 4x2,5 cm pojawiła się na prawym obojczyku. (E. Skrobocki, Polskie Podziemie na Nowogródczyźnie i Grodzieńszczyźnie w latach 1944 - 1953, [w:] Problemy Świadomości Narodowej Polaków na Białorusi, Grodno 2004).

Jan Borysewicz zginął w przeddzień rocznicy wybuchu powstania styczniowego, nieopodal miejsca śmierci d cy powstania w Lidzkiem - Ludwika Narbutta do którego tradycji odwoływał się "Krysia" tytułem organu prasowego II Batalionu". Tak jak w przypadku Narbutta zbezczeszczone ciało komendanta było wystawiane na widok publiczny by złamać opór i zabić nadzieję. Na tym podobieństwo się jednak kończy, bo oficer carski - kpt. Timofiejew ostatecznie wydał ciało bohatera i zezwolił na jego pochówek. Sowieci nie mieli na to "odwagi". Dopiero 7 listopada 2009 r. odbył się symboliczny pogrzeb komendanta na cmentarzu w Ejszyszkach. Podjęte rok wcześniej pod tą miejscowością - na Majaku - działania ekshumacyjne nie dały rezultatów. Po dziś dzień trwają poszukiwania ciała komendanta, niemniej należy wspomnieć, że najważniejszym miejscem pamięci komendanta "Krysi" jest utworzona przez niego samego w roku 1943 nekropolia partyzancka na cmentarzu w Naczy na dzisiejszej Białorusi.

Marcin Bieńkowicz

wstecz



              Muzeum Armii Krajowej im. Generała Emila Fieldorfa - Nila