start     subskrypcja     konkursy     polecamy     pobierz     audiodeskrypcja     przetargi i oferty pracy    
       
mixcloud   youtube   twitter   facebook   english version   
ARMIA KRAJOWA  >  SŁOWNIK  >  SZCZEGÓŁY
Katastrofa bombowca Boeing B-17 "Candie"

Samolot Boeing B-17 o nazwie własnej "Candie" należał do 352. Dywizjonu 301. Grupy Bombowej 5. Skrzydła Bombowego 15. Armii Powietrznej USA.

26 grudnia 1944 r. z 10-osobową załogą na pokładzie  wystartował z bazy we Włoszech jako jeden z wielu biorących udział w dziennej wyprawie bombowej, której celem były zakłady chemiczne w Blachowni Śląskiej. Nalot był elementem "Bitwy powietrznej o paliwo", którą toczono o pozbawienie III Rzeszy możliwości wytwarzania materiałów pędnych koniecznych do dalszego toczenia wojny. Zakłady te zajmowały się bowiem produkcją benzyny syntetycznej.

W efekcie działania niemieckiej artylerii przeciwlotniczej "Candie" doznała poważnych uszkodzeń. Pracowały jedynie dwa z czterech silników. Piloci uznając brak możliwości dotarcia z powrotem do bazy, uznali za konieczne przelot za niemiecko - sowiecką linię frontu. Trasa przelotu wiodła nad Krakowem. Nie był to jednak koniec kłopotów. Nad Krakowem "Latająca forteca" nad Krakowem otrzymała kolejne trafienia z dział pociągu artylerii przeciwlotniczej, stacjonującego w rejonie dworca w Płaszowie. Dalsze uszkodzenia odniesione nad Krakowem zdecydowały o niemożności kontynuacji lotu. Pojawiła się konieczność przymusowego lądowania. Maszyna zaczęła krążyć w poszukiwaniu miejsca do tego manewru. Po odnalezieniu do w rejonie Borku Fałęckiego została w dodatku ostrzelana przez straż obozu jenieckiego w Kobierzynie. Strzelcy pokładowi odpowiedzieli ogniem.

Pierwszy pilot - dowódca maszyny por. Harry O. Filer szczęśliwie wylądował przymusowo bez wyciągania podwozia. Lądowiskiem okazała się równia ogniowa fortu 52 Borek. To uratowało amerykańskich lotników. Teren ten lekko się wznosił i ciężki bombowiec dzięki temu zdołał wytracić prędkość. Między równią ogniową, a samym fortem znajdowała się fosa. Wpadnięcie do niej skończyłoby się dla samolotu eksplozją.

Lotnicy zostali wzięci przez Niemców do niewoli. Jeden z członków załogi był z pochodzenia Żydem. Od oddzielenia do reszty załogi i niechybnej śmierci uchronił go stanowczy sprzeciw dowódcy załogi. Armia Krajowa planowała odbicie lotników, ale Niemcy uprzedzili jednak Akowców i wywieźli ich do obozu jenieckiego w Rzeszy. W 1945 r. zostali wyzwoleni przez wojska amerykańskie i wrócili do USA. Jeden z członków załogi "Candie" - William Nassif - po wojnie został aktorem i kolegą późniejszego prezydenta USA, Ronalda Reagana.

Autorem zdjęcia jest artysta grafik Krzysztof Trzebicki, który wykonał je skrycie, jako kilkunastoletni chłopak, za pomocą aparatu Leica i lornetki. Źrodło: zbiory rodziny Trzebickich i Jerzego Szornela, udostępnione przez dr. inż. Krzysztofa Wielgusa.

Zdjęcia zawdzięczamy odwadze Ireny Marcinkowskiej-Halickiej, łączniczki AK. Źrodło: zbiory rodziny Trzebickich i Jerzego Szornela, udostępnione przez dr. inż. Krzysztofa Wielgusa.

Rekonstrucja Candie w locie - Karol Hajdys

wstecz



              Muzeum Armii Krajowej im. Generała Emila Fieldorfa - Nila